o prezentach

Paintball dla Przyjaciół — jak to Wygląda?

Data aktualizacji: 2020-04-29

Cześć, jestem Kajetan i chcę Wam przybliżyć, jak przebiegało moje testowanie jednej z atrakcji dostępnej w ofercie Katalogu Marzeń! Coś o mnie? Jak to babcia mówi "Przystojny z ciebie kawaler, pewno wszystkie panny się za tobą oglądają"! A jak dobrze wiemy, z babcią się nie dyskutuje, babcia ma zawsze rację (staram się w to wierzyć :D). Ponadto mam świra na punkcie sportu, zwłaszcza triathlonu oraz trochę mi się urosło – na szczęście wzwyż. W sieci możesz mnie poznać jako TriKajtek.

Jak to się zaczęło?

Zacznę od tego, że jako tester marzeń dotarłem do finału akcji ChcęToPrzeżyć, testując po drodze jazdę na profesjonalnym torze kartingowym, paintball i spełniając moje największe marzenie, czyli skok ze spadochronem! Pewnie zastanawiacie się, jak się zostaje tym całym testerem marzeń? Szczerze mówiąc bardzo prosto — trzeba wypełnić formularz, napisać coś o sobie itp., itd. Muszę przyznać, że wykonując ten pierwszy krok, trochę wątpiłem, że zostanę wybrany, ponieważ wiedziałem, że zainteresowanie akcją #ChcęToPrzeżyć będzie ogromne, ale jak to się mówi "Raz kozie śmierć", czy "Kto nie ryzykuje, nie pije szampana"! Udało się! Dzięki nim przeżyłem piękne chwile i mogłem spróbować nowych rzeczy, spełniając przy tym moje kolejne marzenia! Jeżeli więc zastanawiasz się, czy warto to powiem, że… nie warto, nie ma sensu i ogólnie nie polecam :D Żartuję! Nie zastanawiaj się, tylko wykorzystaj swoją kreatywność i pozwól sobie pomóc w spełnianiu marzeń, bo kto jak kto, ale ONI znają się na tym jak nikt inny!

Dlaczego wybrałem paintball?

Paintball miałem okazję testować podczas drugiego etapu akcji #ChcęToPrzeżyć. Dlaczego akurat taki wybór? Szczerze mówiąc, tak jak wspomniałem nigdy wcześniej nie miałem okazji spróbować gry w paintball. Ponadto zawsze interesowały mnie zagadnienia związane z wojną, czy to w postaci filmów historycznych, sensacyjnych czy książek. Jak chyba każdy facet grałem w gry wojenne i już tam podczas skradania się do przeciwnika adrenalina potrafiła buzować, więc bardzo chciałem spróbować, jak to jest w rzeczywistości – oczywiście tylko jako formę zabawy, a nie jako uczestnik prawdziwych konfliktów zbrojnych. W związku z tym, kiedy zobaczyłem jakie atrakcje są dla nas przygotowane w drugim etapie, to wybór był dla mnie oczywisty! Po otrzymaniu vouchera od razu zacząłem szukać znajomych, którzy również będą chcieli wziąć udział w rozgrywce. Udało się bardzo szybko zebrać ekipę jedenastu osób, która ruszyła testować pole do gry wykonane przez GreenArena Paintball koło Poznania.

Ekipa od zadań specjalnych, czyli drużyna Kajetana, z którą wybrał się na paintball.

Przygotowanie do rozgrywki

Szczerze mówiąc początkowo byliśmy lekko zaskoczeni, ponieważ po dotarciu we wskazane miejsce znaleźliśmy się na polu, po lewej stronie mając gospodarstwo rolne, a po drugiej lasek na środku pola. Po telefonie do właściciela GreenArena Paintball okazało się, że mamy się kierować właśnie do tego niepozornego lasku. Szczerze mówiąc od razu przyszły mi na myśl misje z Call of Duty, gdzie taki las pośrodku niczego wymagał bardzo ostrożnego skradania się i dyskretnego eliminowania kolejnych przeciwników bez większego rozgłosu. Tym razem na szczęście nie musieliśmy się skradać i żaden snajper na nas nie czyhał, ale... do czasu, bo zaraz to my mieliśmy rozpocząć tam nasze podchody! A jak wiadomo podczas gry w paintball zawsze znajdzie się delikwent, który ukryje się w bezpiecznym miejscu i będzie z zaskoczenia likwidował kolejnych przeciwników. Po wydaniu kombinezonów, masek, broni oraz krótkim szkoleniu byliśmy gotowi! Zostaliśmy podzieleni na dwie ekipy, magazynki zostały napełnione i od razu zaczęły się gorączkowe rozmowy na temat taktyki w obu zespołach. Od razu było widać, że mimo głównego celu (czyli dobrej zabawy) w każdym z nas wydzieliła się spora dawka adrenaliny!

Zaczynamy zabawę!

Każda drużyna została skierowana do swojej bazy, skąd zaczynaliśmy walkę. Coś, co nas wszystkich bardzo pozytywnie zaskoczyło, to niesamowicie kreatywne wykonanie pola walki. Na obszarze całego lasku (pole do gry) znajdowały się okopy, stare auta, beczki, opony, barykady z desek, zarośla – jednym słowem WOW! Wyglądało to bardzo profesjonalnie i jeszcze bardziej pozwoliło nam się wczuć w grę.

START! Na początku każdy ostrożnie próbował wypatrzeć przeciwnika, jednak po chwili postanowiliśmy ruszyć do przodu, nie czekając aż nas zajdą z którejś strony. Nagle usłyszeliśmy pierwsze strzały i okrzyk "Dostałem".

Chwila nieuwagi na paintballu skutkuje wieloma siniakami.

Żarty się skończyły! Po chwili kolejne serie i kumpel, który był kilka metrów ode mnie, oberwał. Pomyślałem "Cholera, zaraz mnie zdejmą"... szybko więc przemknąłem do fosy i tam czołgając się, próbowałem oddalić się z niebezpiecznego terenu. Po chwili usłyszałem, że w pobliżu mnie ktoś puścił serię, więc powoli wystawiłem głowę z fosy, nasłuchując strzałów. Rozejrzałem się i w oddali zobaczyłem mojego wroga. Oparłem broń, przymierzyłem i pociągnąłem za spust! Pierwszy chybiony. Jednak nie liczyłem, że trafię za pierwszym razem, więc wypuściłem całą serię :D Jeden z nich trafił przeciwnika! Zaraz zabrzmiała syrena oznaczająca koniec pierwszej rundy. Tak jest, ZWYCIĘSTWO! Fajny ten paintball, taki nie za trudny!  – pomyślałem. Nic bardziej mylnego, o czym przekonałem się na początku drugiej rundy, gdy zgubiła mnie pewność siebie. Załączył mi się tryb Rambo i ruszyliśmy z kumplem biegiem w stronę obozu wroga! Widzieliśmy tam fajną barykadę, za którą mieliśmy się schować i stamtąd prowadzić wymianę ognia. Pięć metrów, cztery, trzy… i wtedy poczułem, dlaczego to był głupi pomysł. Przeciwnik otworzył ogień z ukrycia i przyjąłem dwie kulki, na bicepsa i udo. No cóż, Rambo is death :D W kolejnych rundach już nie byłem takim chojrakiem, bo poczułem, że postrzał taką kulka jest całkiem bolesny. Z każdą kolejną rundą oba zespoły zaczęły przywiązywać coraz większą uwagę do taktyki i nie wystawiać się jak mięso armatnie z myślą "Może mi się uda i mnie nie trafią".Do końca gry soczyście oberwałem jeszcze kilka razy, a kolorowe rany wojenne goiły się jeszcze przez dwa tygodnie. Podczas samej gry każdy z nas musiał dokonywać inwestycji w amunicję, ponieważ jak się okazało 200 kulek idzie szybciej, niż mogłoby się wydawać!

Wrażenia po paintballu

Szczerze mówiąc byliśmy pod ogromnym wrażeniem przygotowania terenu do gry. Tak jak wspomniałem, mnogość rozmaitych przeszkód spowodowała to, że poczuliśmy się jak na prawdziwym polu walki. Ponadto świetną opcją była też możliwość zorganizowania ogniska, bo jak wiadomo wojak po ciężkiej walce musi uzupełnić braki kaloryczne oraz w nawodnieniu ;) Bardzo fajne było to, że mogliśmy grać tak długo, jak chcieliśmy, gdyż gospodarz zaopatrzył się w bardzo duży zapas amunicji, dzięki czemu po kolejnej z kolei serii z karabinu, wystarczyło wrócić do bazy, dokupić amunicję i bawić się dalej!

Werdykt — warto, czy nie warto?

Zastanawiasz się, czy warto? Szczerze? Nie ma sensu! Nabiegasz się, spalisz sporo kalorii, poczujesz się choć przez chwilę jak żołnierz na polu bitwy (na szczęście grasz na kodach, więc nie zginiesz zbyt szybko), doświadczysz sporej dawki adrenaliny, będziesz miał okazję wpakować kulkę swojemu najlepszemu kumplowi (bo jak wiadomo, takie trafienie sprawia, że radości nie ma końca :D) oraz będziesz się rewelacyjnie bawić! Bez sensu, co nie? A tak na serio, to będziesz trąba, jak tego nie spróbujesz! Niesamowita zabawa, okazja do wyrwania się sprzed komputera i telefonu, gra na świeżym powietrzu oraz rywalizacja, a na koniec? Na koniec potężna dawka endorfin i niekończące się opowieści jak w cudowny i bohaterski sposób ocaliłeś swoją drużynę! Nieważne, że na jedną fajną akcję przypadało pięć czy tam dziesięć (kto by to liczył), w których zebrałeś kulki jak rasowy żółtodziób. I tak będziesz tylko pamiętać swój heroiczny wyczyn i każdemu znajomemu opowiesz o tym jeszcze kilkukrotnie. ;) Ponadto jest to świetna okazja, żeby zebrać większą ekipę i spędzić trochę czasu z przyjaciółmi, bo jak wiadomo w czasach pogoni za karierą, spotkania w większej grupie czasem ciężko zorganizować. Podsumowując – od nas 11 x TAK!

Data publikacji: 2019-09-17

OBSERWUJ NAS
ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA
Korzystaj z promocji i nowości!
Marzyciele! Aby spełnianie marzeń uczynić jeszcze prostszym, używamy plików cookies w celach statystycznych i marketingowych :) Więcej w Polityce Prywatności.