Z życia Katalogu Marzeń

28 października 2016

Z adrenaliną jej do twarzy

skok spadochronowy na prezent

Jeszcze zanim Aga dołączyła do naszego Katalogowego teamu, wiedziałyśmy, że odważna z niej bestia. I to wcale nie dlatego, że zdecydowała się pracować wśród samych dziewczyn! Oprócz ciekawego CV miała również ekstremalnie fajne zainteresowania – chyba nie na co dzień spotyka się osobę, która ponad 50 razy, słownie PIĘĆDZIESIĄT razy, skoczyła ze spadochronem? No dobra, to trochę z niej wyciśniemy i zapytamy między innymi o to, jak żyć, gdy w żyłach nieustannie buzuje adrenalina!

A zaczęło się tak…

Moja przygoda ze spadochroniarstwem nie zaczęła się przypadkiem. Najpierw pojawiły się młodzieńcze zakusy na skoki w tandemie – wtedy myślałam, że to jedyna możliwa forma spróbowania tej podniebnej przygody dla zwykłego śmiertelnika. Jednak wtedy gdy rozważałam tę możliwość… Nagle, zupełnie przypadkiem pojawił się pomysł, który podsunęli mi przyjaciele od lat parający się spadochroniarstwem. Pomysł zupełnie szalony, ale mocno kuszący - profesjonalny kurs spadochronowy. I tak w trymiga stało się! Poszłam na kurs spadochronowy Static Line, którego ukończenie dawało mi  perspektywę samodzielnej realizacji skoków.

Profesjonalny kurs jest droższy od pojedynczego skoku - zrobiłaś napad na bank?

Nie, nie… Pieniądze naprędce pożyczyłam od znajomych i natychmiast zaklepałam sobie najbliższy termin kursu w zaprzyjaźnionym Aeroklubie Częstochowskim, który do dziś pozostaje bliski mojemu sercu. Każdemu, kto myśli o skosztowaniu spadochroniarstwa – czy to w tandemie, czy samodzielnie – polecam z czystym sumieniem!

Czyli wedle naszej złotej myśli – nie odłożyłaś marzenia, lecz odłożyłaś na marzenie… Ale i to z lekkim przymrużeniem oka. W każdym razie nie czekałaś z realizacją swojego pomysłu!

Zgadza się, choć zanim odbyłam pierwsze skoki oczywiście musiałam pochłonąć sporo wiedzy czysto teoretycznej – dotyczącej zarówno budowy i konstrukcji spadochronu, jak i teorii i techniki skoku, meteorologii oraz przede wszystkim zachowania się w sytuacjach awaryjnych. Tylko tyle i aż tyle dzieliło mnie od realizacji marzenia! Na szczęście otaczało mnie kilku zaprawionych w boju skoczków zawsze służących obszerną wiedzą i dobrą radą, a że chętnie dzielili się swoimi doświadczeniami – korzystałam i krok po kroku przybliżałam się do pierwszego skoku.

Bystra z Ciebie dziewucha, a determinacja z całą pewnością tylko pomogła w ogarnięciu wiedzy w tempie ekspresowym.

To, czy ogarnęłam wszystko, co niezbędne, miał zweryfikować egzamin teoretyczny KWT – Kontrola Wiedzy Teoretycznej. Bez papierka potwierdzającego, że zdałam, a więc ogarnęłam teorię, ani rusz!

Na gratulacje już trochę za późno, bo to było jakieś… 50 skoków temu, dlatego lepiej opowiedz, co pamiętasz z pierwszego skoku!

No właśnie, nareszcie nadszedł czas na praktykę – najbardziej wyczekiwany i emocjonujący moment! Warunki pogodowe sprzyjające, samolot kołuje na pasie startowym, ja w kombinezonie, więc nie pozostaje nic innego jak tylko pędzić na pokład, żebym za chwilę z niego wyskoczyć. Pamiętam dokładnie – to był wrzesień, na termometrze nie za wiele kresek na plusie, a ja spocona jak mysz w środku lata…

Stresik?

Z jednej strony tak, ale z drugiej myśl, że jeżeli nie skoczę, nie spróbuję – będę strasznie żałować. Wyglądało to mniej więcej tak: niepewny krok w drodze na pokład, w samolocie trzęsące się ręce, nogi jak z waty i nagle… przełknięcie śliny i ja lecęęęę! Nie pożałowałam.

Połknęłaś bakcyla – to jasne! Każdy kolejny skok jest równie emocjonujący?

Aktualnie na koncie mam 52 skoki i za każdym razem oczywiście pojawia się podświadomy strach, co to będzie, co to będzie, jednak ekscytacja i radość z widoków, przeżyć i pozytywnych emocji są większe. Apetyt rośnie w miarę jedzenia i już z niecierpliwością czekam na kolejny sezon!

Z tego, co opowiadasz płynie jeden wniosek: warto. Ale dlaczego?

Zrobienie kursu spadochronowego daje swobodę i więcej możliwości chociażby w rozwijaniu efektowności skoków. Poza zakosztowaniem ekstremalnej przygody w chmurach, zdobywa się nowe doświadczenia, można zmierzyć się ze swoimi lękami i poznać masę zakręconych ludzi.

Przy okazji – bardzo ważną kwestią jest, by trafić na wykwalifikowanych i chętnych do dzielenia się wiedzą i wsparciem ludzi, na których można liczyć w różnych sytuacjach. I w tym miejscu wielkie dzięki dla Wyznawców Adrenaliny, czyli Ani i Artura Gregorczuków, i wielu innych napotkanych do tej pory instruktorów i spadochroniarzy, którzy w dużej mierze przyczynili się do zaszczepienia i rozwoju pasji niejednego skoczka – w tym mnie!

Skoki spadochronowe to nie jedyne fascynujące zainteresowanie naszej specjalistki od kontaktów z Partnerami oferującymi ekstremalne przeżycia. Wśród innych sportów, do których ma smykałkę, znajduje się między innymi wakeboarding – ale o tym już innym razem!

Aga tymczasem czeka na kolejny sezon, a my zachęcamy do bliższego zapoznania się z naszą spadochroniarską ofertą: kurs spadochronowy dla początkujących skoczków, kurs AFF, czyli pełne szkolenie spadochronowe uprawniające do samodzielnych skoków, oraz skok spadochronowy w tandemie dla tych, którzy po prostu chcą przeżyć ekscytującą podniebną przygodę.

dodaj komentarz
x
  • Uzupełnij formularz

  • *pola wymagane

KOMENTARZE (0)

Brak komentarzy, bądź pierwszy - skomentuj powyższy tekst.

PŁATNOŚCI OBSŁUGUJĄ

Payu.pl

PRZESYŁKI DOSTARCZAJĄ

Poczta Polska DHL InPost