#ChcęToPrzeżyć, czyli krótko o tym, jak jedna akcja zmieniła moje podeście do życia

5 kwietnia 2018

Aga Biernacka to zwyciężczyni I. edycji akcji #ChcęToPrzeżyć. A to jest list od niej - dla Was, Marzycieli. Zobaczcie, jak Aga wspomina pierwszą edycję naszego konkursu marzeń.

Zaczęło się bardzo niewinnie. Przeglądając tablicę na Facebooku natknęłam się na post, który na maksa mnie zaciekawił. Hasło: ZOSTAŃ TESTEREM MARZEŃ zdecydowanie mnie ujęło. I dodatek w stylu: Ty spełniasz marzenia, my za nie płacimy. Pomyślałam „no kurde, czego chcieć więcej?!”.

Szybko kliknęłam, poczytałam mniej więcej o co chodzi. Pewnie wielu z Was zastanawiało się, czy to nie jest jakiś żart? Ściema? Chwyt marketingowy? A mi... właściwie nawet nie przeszło to przez myśl. Po prostu od razu poczułam, że to coś dla mnie. Kilka minut później byłam już po zgłoszeniu swojej osoby.

Minęło kilka tygodni i przyznam się, że w sumie powoli zapominałam o całej akcji. Nigdy w życiu nic nie wygrałam, więc mało wiarygodne było dla mnie chociażby to, że w ogóle się dostanę. I nagle - stało się! Dostałam maila "Witamy w gronie marzycieli"... Nie wierzyłam w to co czytam! Moja radość to była jedna wielka EUFORIA! Oczywiście pochwaliłam się szybko wszystkim wokół i zaczęłam z ogromnym podekscytowaniem wybierać marzenie. Wybór zajął mi dosłownie pół minuty. Jako, że lubię walczyć ze swoimi słabościami, a lęk wysokości był jedną z nich, postanowiłam skoczyć z 26 metrów i wybrałam Dream Jump w Warszawie.

To było coś! Pamiętam te emocje... Wchodząc na wieżę czułam bardziej ekscytację, niż strach. Kiedy już na nią weszłam i rozejrzałam się wokół, czułam się właściwie bardziej podniecona niż wystraszona. Kiedy jednak stanęłam blisko krawędzi i usłyszałam „Jesteś gotowa?”, w głowie mówiłam sama do siebie: „Dziewczyno, co Ty robisz?!”. Serce krzyknęło: „Jasne, jedziemy, już bardziej gotowa nigdy nie będę!”. Pan na górze powiedział - ”Uwaga będę odliczał...1..2..3!” SKOK! Stało się. Skoczyłam, ale to dotarło do mnie dopiero po jakichś 6 sekundach i wtedy zaczęłam się drzeć (ale tak pozytywnie!). Niesamowite uczucie. KOCHAM ADRENALINĘ!

No dobra, skoczyć - skoczyłam, ale co dalej? Wstawiłam zdjęcia i filmik, bo tak trzeba było zrobić, jeśli chciało się przejść dalej. Ale oczywiście nie tylko dlatego. Po prostu chciałam się tym podzielić! Zainspirować innych do małych i wielkich szaleństw. Nie spodziewałam się, że z tych 113 osób, które się dostały, będę w 50-tce, która przejdzie do II etapu. Ale udało się! Docenili mnie i to raz kolejny rozpierała mnie radość i duma.

ekstremalna jazda monster truckiem aga biernacka

W II etapie wybrałam Ekstremalną jazdę Monster Truckiem. Jako fanka motoryzacji, nie mogłam się oprzeć. Nie było to tak ekstremalne, jak się spodziewałam, ale było bardzo wesoło! O to też w tym wszystkim chodzi! Oczywiście udostępniłam również relację z tego wyjazdu. Tutaj, przyznam się, miałam cichą nadzieję, że się dostanę do III etapu, w którym było już tylko 20 miejsc. Liczyłam na to, bo wiedziałam, że w tym etapie będzie możliwość spróbowania swoich sił w aerotunelu. Oczywiście się dostałam. To było jak magia... Nie wierzyłam w to co się dzieje!

Lot w aerotunelu bardzo mnie zaskoczył. Pozytywnie oczywiście. To wcale nie jest takie łatwe, na jakie wygląda! Przez trzy minuty, masz napięte, dosłownie naprężone na maksa całe ciało i walczysz z wiatrem. Już po 2 minutach nie mogłam oddychać ze zmęczenia. Ale wytrzymałam tyle, ile było dla mnie przewidziane i było warto. Chociażby dla jednej sekundy w, której zaczęłam spadać po czym przy wykorzystaniu wiedzy ze szkolenia sama uniosłam się do góry. Wow! LATAŁAM. Zrobiłam to sama. No i zaliczyłam wspaniały trening, na drugi dzień miałam zakwasy dosłownie wszędzie! 

Po udostępnieniu materiałów z III etapu zrobiło się już trochę nerwowo. To wszystko, co do tej pory przeżyłam było moje i tylko moje i nigdy bym się nie spodziewała, że zajdę tak daleko w tej akcji. Jednak, jak to mówią, "apetyt rośnie w miarę jedzenia”, a stawka w IV etapie była warta w s z y s t k i e g o. W IV etapie mogły być już tylko 4 osoby. Do wygrania był Lot balonem lub Skok ze spadochronem... Gdy jako dziecko dowiedziałam się, że istnieje coś takiego jak skok ze spadochronem zawsze powtarzałam sobie i innym, że kiedyś skoczę, że to moje największe marzenie. Wydawało mi się, że ze względów finansowych jest to niestety bardzo nierealne marzenie. A teraz było tak blisko. Z zaciśniętymi pięściami czekałam na wyniki. Nie mogłam spać po nocach!

aga biernacka skok ze spadochronem

JESTEM W FINALE! Tak! Usłyszałam to na live, który poprowadziła Ewa - opiekunka edycji. Siedząc wtedy w pracy, zamknięta w toalecie, ze słuchawkami na uszach i łzami w oczach usłyszałam, że dostałam się do IV etapu czyli FINAŁU. Dla mnie to była już moja wygrana. Moje największe marzenie mogło się wreszcie ziścić. Pamiętam ten dzień, jak jechałam do Warszawy. Pogoda była piękna. Słońce i ani jednej chmury. W ogóle - serio - za każdym razem jak realizowałam jakieś marzenie z tej akcji, towarzyszyła mi cudowna pogoda. Chciałabym napisać Wam coś więcej o samym skoku. O locie. Ale naprawdę nie umiem opisać tego słowami. Do tej pory ciężko mi wyrazić, co wtedy czujesz. WOLNOŚĆ - to na pewno. ADRENALINA - bez dwóch zdań. WZRUSZENIE - jeszcze jak. To wszechogarniające piękno, które widziałam tam na górze (skakałam z 4000metrów). To jest coś co TRZEBA PRZEŻYĆ samemu, żeby to zrozumieć.

Dla mnie sam skok już był główną wygraną. Ale akcja toczyła się dalej. Nagrodą główną był voucher o wartości 2400 zł na spełnianie dalszych marzeń z Katalogiem Marzeń. Wszyscy moi znajomi i pozostali uczestnicy już wiedzieli i tylko powtarzali „Aga Ty to wygrasz, wiesz o tym.” Gdzieś może z tyłu głowy o tym wiedziałam, ale szczerze - dla mnie to już nie miało znaczenia. Co oczywiście nie zmienia faktu, że moje zaangażowanie się nie zmieniło, dalej walczyłam do końca, bo trzeba zawsze wyciskać, ile się da! Osiągnąłeś/aś swój cel? ŚWIETNIE, ale nie spoczywaj na laurach. Mierz wyżej, dalej! Tego nauczyłam się dzięki #ChcęToPrzeżyć.

No i WYGRAŁAM. Cudownie było spotkać się z innymi uczestnikami oraz organizatorami akcji. Razem spędziliśmy czas bardzo aktywnie, bo na ściankach wspinaczkowych. Moment ogłoszenia wyników był dość krępujący, nawet jak dla mnie. ;)

aga biernacka

A po akcji... Część nagrody już wykorzystałam, na przykład na gokarty, naukę jazdy na nartach, strzelnicę. Część podarowałam bliskim, żeby też mogli poczuć ten dreszczyk emocji! Warto, a nawet należy wspomnieć, że wygrałam to dzięki ogromnemu wsparciu wszystkich moich znajomych. Naprawdę cała masa ludzi wspierała mnie i dopingowała. Mam nadzieję, że będę mogła kiedyś się odwdzięczyć. A pomyśleć, że na chwilę przed całym zamieszaniem, planowałam usunąć konto na Facebooku!

Podsumowując, dzięki tej akcji nie tylko przeżyjesz ekstremalne przygody, ale poznasz wielu niesamowitych ludzi! Możesz sobie mówić pod nosem "tyle zachodu, a tak na prawdę wystarczy sobie kupić to czy tamto i będziesz miał/a to samo, tylko szybciej”. No to sobie KUP. Ale zrób to DZISIAJ!

Właśnie ta akcja uświadomiła mi, jak wiele tracę odkładając marzenia na później. Na wieczne jutro. Tłumacząc „nie mam kasy”, „nie mam czasu”, „nie mam odwagi”. Czasu i kasy nigdy nie będzie wystarczająco. Po prostu zacznij DZIAŁAĆ! Nie czekaj na zbieg okoliczności, tak jak ja. Mi się udało. Miałam ogromne szczęście. Teraz sama wyznaczam sobie cele i dążę do nich. Wszystko, co robię teraz ma jakiś cel i sprowadza się ku jednemu - SPEŁNIANIU MARZEŃ.

Dziękuję jeszcze raz mojej rodzinie, przyjaciołom, znajomym, znajomym znajomych. Dziękuję ekipie akcji Chcę To Przeżyć i Katalogowi Marzeń (w szczególności Ewie!).

Ściskam! :*

Aga Biernacka

Komentarze (0)

Brak komentarzy, bądź pierwszy - skomentuj powyższy tekst.

OBSERWUJ NAS
ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA
Korzystaj z promocji i nowości!