Dream Jump we Wrocławiu Oczami Testerki Marzeń

Data aktualizacji: 2019-07-25

Hej jestem Ela, ale znajomi mówią do mnie Elczi. Biorę udział w III edycji akcji „Chcę to przeżyć” organizowanym przez Katalog Marzeń. Jestem przeszczęśliwa, że zostałam wybrana jako tester marzeń, dzięki czemu mogę poznawać nowe rzeczy, kreatywnie spędzać czas oraz pokonywać swoje słabości i strach.

No właśnie…strach, ale to wszystko po kolei.

Jak tu trafiłam?

O całej akcji dowiedziałam się od mojej koleżanki - Magdy, która brała udział w II edycji i dotarła aż do drugiego etapu. Zobaczyłam jej relacje ze skoku ze stadionu oraz z lotu paralotnią i pomyślałam, że jest to niesamowita przygoda oraz niezapomniane przeżycia. Zostać takim testerem? Marzenie. Dowiedziałam się, że w pierwszym etapie wybierają aż 600 osób z całej Polski, więc pomyślałam, że spróbuje swoich sił w następnej edycji, może mi  też się uda.

Kolejny rok, kolejna edycja – UDAŁO SIĘ! Kiedy dostałam maila z wiadomością, że m.in. właśnie ja będę miała zaszczyt wziąć udział w tej przygodzie - byłam uradowana, a uśmiech nie schodził mi z twarzy. Pamiętam ten dzień, kiedy siedziałam na zajęciach (na chórze) i dostałam wiadomość z tą informacją, krzyknęłam ze szczęścia, a znajomi, którzy siedzieli obok, nie wiedzieli o co mi chodzi, więc zaczęli się śmiać.

Wybór pierwszego marzenia był prosty, mimo iż na samą myśl przyprawiało mnie to o dużą dawką strachu i lęku - nie zawahałam się i wybrałam skok ze stadionu z 40m – DREAM JUMP. Kiedy oglądałam filmiki z takich skoków u innych ludzi to na sam widok nagrania bolał mnie brzuch i czułam strach – to pewnie przez moją empatyczność.

Pomyślałam, że muszę udowodnić sobie i innym, że mi się uda, a przy okazji zostać zauważona i postarać się przejść do drugiego etapu. Mam tydzień aby to wszystko zrobić.

Przygotowania do skoku

Przez cały ten czas przygotowywałam się mentalnie do skoku. Uspokajałam myśli i starałam się nie panikować. W tym wypadku panika mogłaby wszystko pokomplikować i skok mógłby skończyć się niepowodzeniem, a tego nie chciałam. Serio, to mogłoby być realne bo jestem panikarą. Gdy pojawiały się czarne myśli to szybko je odganiałam i starałam się myśleć o czymś miłym.

Była tez praktyczna strona – ćwiczyłam skok stając na krawędzi łóżka, zamykając oczy i wyobrażając sobie, że jestem bardzo wysoko. Tak wiem, jest to całkiem komiczne. Wyobraźcie sobie, że nagle ktoś otwiera drzwi od pokoju i widzi mnie, taką stojącą na krawędzi łóżka z zamkniętymi oczami… wariatka. Wracając...w jakimś tam stopniu przygotowało mnie to do finalnej wersji skoku.

Przejdźmy dalej… STRÓJ! Przecież nie mogę skoczyć w zwykłych, codziennych ubraniach, musi to być coś szałowego i zauważalnego. Pomyślałam, że jak skok to może jakiś superbohater, przecież oni mają super moce, są odważni, a ich stroje są nietuzinkowe – to będzie to! Postanowiłam, że przebiorę się za Wonder Woman, jednak nie poszłam na łatwiznę i nie kupiłam gotowego stroju tylko sama go skompletowałam. Wybrałam się do second hand’u i kupiłam krótkie, jeans’owe spodenki, na które doszyłam białe gwiazdki. Kupiłam większą o kilka rozmiarów czerwoną bluzkę, z której wycięłam pelerynę, koronę zrobiłam z papieru i na koniec dołożyłam kilka dodatków uzupełniających kreację. Efekt końcowy wyszedł spoko, a sam strój dodał mi dużo odwagi oraz pewności siebie.

Skok – DREAM JUMP

W końcu nadszedł wyczekiwany dzień – dzień skoku. Jadąc tam czułam duży stres, ale i podekscytowanie. Na miejscu ekipa Dream Jump przywitała mnie bardzo pozytywnie. Nie spodziewała się, że odwiedzi ich superbohaterka, to dodało mi jeszcze większego powera! Kiedy już weszłam na dach stadionu zobaczyłam piękne widoki, które otaczały mnie z każdej strony. Było tam dużo otwartej przestrzeni. Na szczęście nie skakałam jako pierwsza, więc mogłam się przyjrzeć jak to wygląda.

W końcu przyszła pora na mnie. Wiedziałam, że muszę zrobić to od razu bez żadnych oporów bo inaczej może być ciężko. Kiedy zostałam przypięta i stałam już na skraju budynku przygotowana do skoku, a moje stopy wystawały poza krawędź, czułam głównie strach, jednak emocji było znacznie więcej. Czułam dodatkowo radość, stres, szczęście, ekscytację, ciekawość – była to prawdziwa mieszanka emocji. Kiedy pan krzyknął: „ready, steady, go”, ja odpowiedziałam: ”CHCĘ TO PRZEŻYĆ” i skoczyłam. Jest to naprawdę dziwne, ale i niesamowite uczucie kiedy spadasz i czujesz, że nie możesz się niczego złapać. Kiedy znalazłam się już na dole, adrenalina nadal buzowała we krwi, a emocji było jeszcze więcej niż przed skokiem przez co się rozpłakałam. Uświadomiłam sobie, że to  zrobiłam i przełamałam strach, czułam spełnienie.

Mowa końcowa

Dziękuję całej akcji „Chcę to Przeżyć” oraz Katalogowi Marzeń za możliwość testowania nowych rzeczy,  spełniania się oraz spędzania czasu w kreatywny sposób. Być takim testerem marzeń to zaszczyt. A Wam wszystkim polecam spróbować czegoś tak wyjątkowego. Przełamujcie swoje słabości. Żyjcie najpiękniej jak się tylko da – bo w końcu życie mamy tylko jedno. W następnym roku kolejna – IV edycja, bierzcie udział i próbujcie swoich sił, liczy się pomysłowość.

Wszystkiego najpiękniejszego,
Testerka Elczi.

Data publikacji: 2019-07-24

OBSERWUJ NAS
ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA
Korzystaj z promocji i nowości!
Marzyciele! Aby spełnianie marzeń uczynić jeszcze prostszym, używamy plików cookies w celach statystycznych i marketingowych :) Więcej w Polityce Prywatności.