o prezentach

Flyride — Testujemy Latający Skuter Wodny

Data aktualizacji: 2020-04-29

Serwus, niczym z ulubionego serialu historycznego, ale tym razem historia będzie o czymś zupełnie innym i nieznanym, a dokładnie o FlyRide! Ktoś się zapyta „ale jak to? Marzyłaś o balonie?”, a ja odpowiem „jak do tego doszło, nie wiem” w rytmie najsłynniejszego Zenka w Polsce, tym razem jednak wiem! A więc od początku...

Chcę podzielić się z Wami moją historią

Mam na imię Maja, dla większości Majka, a w social mediach @MayaaZi. Biorę udział w III edycji akcji #ChcęToPrzeżyć i jest to moje drugie podejście do spełniania marzeń. Dlaczego drugie? W poprzedniej edycji również uczestniczyłam w konkursie i doszłam do II etapu. Już od poprzedniego roku marzę o locie balonem. W 2018 roku odpadłam tuż przed finałem, ale nie poddałam się! Wyciągnęłam wnioski i z nową energią, motywacją, ale tym samym marzeniem, zgłosiłam się i w tym roku. Pod koniec lipca, kiedy wypatrywałam się z nadzieją mojego nazwiska w filmiku na kanale Katalogu Marzeń i je ujrzałam, oszalałam! Mam to, zakwalifikowałam się do III etapu, gdzie w końcu w zakładce „Wybierz marzenie” pojawi się wyczekany lot balonem!

Wybór marzenia na tym etapie był banalnie prosty, już od zeszłego roku wiedziałam, na co padnie. I tak oto mijał dzień po dniu upalnego sierpnia, a ja czekałam na mój wymarzony telefon od organizatora lotów. Pogoda nie była obiecująca, zaczęłam obawiać się, że czy zdążę zrealizować wymarzony lot. Nie chciałam czekać do ostatniego dnia, chciałam jeszcze czegoś spróbować. Dostałam trzy propozycje flyboard, jetpack i flyride z Mistrzem Polski. FlyBoard znam, więc zastanawiałam się nad latającym Buzzem Astralem z ToyStory, a Jamesem Bondem na latającym skuterze wodnym. Tym razem moje ukochane filmy animowane poszły w odstawkę i zdecydowałam się na bycie agentem 007 w wersji damskiej.

FlyRide – co to w ogóle jest?

Najłatwiej opisać to jako latający skuter. Działa na tej samej zasadzie co FlyBoard, jaka jest różnica? Jako początkujący masz większą kontrolę lotu, no i możesz swobodnie usiąść. Adrenaliny też nie zabraknie – uwierz mi! W jednej chwili pomykasz tuż nad taflą wody, a za chwilę lecisz w pionie kilka metrów nad ziemią. Czy to jest bezpieczne? TAK! Skuter jest tak zaprojektowany, że nie możesz się obrócić. Twoim zadaniem jest się nie puścić, ale to niczym jazda na skuterze wodnym,  z tą różnicą, że tu… LATASZ. Co jest najlepsze? Bardziej zaawansowani mogą robić akrobacje i obroty w locie skuterem, endorfiny pikują w górę! Pamiętaj jednak, że początkujący czuje mega frajdę z pierwszych emocji po styczności z FlyRide’m.

Flyride – jak wygląda realizacja?

Mój pierwszy lot z Robertem z FlyBoard – Robson Team odbył się w upalną, ostatnią środę sierpnia. Woda tego dnia była naprawdę zbawieniem, więc atrakcja jest idealna na wakacyjne szaleństwo. Po krótkim szkoleniu, wystrojeniu w kamizelkę i kask, przyszedł czas na start. Początki może nie były najlepsze, ale pamiętajcie – nieważne jak zaczynasz, ważne jak kończysz! Musiałam chwilę poświęcić na opanowanie umiejętności unoszenia się, skrętów (w tej kwestii jestem idealnym przykładem stereotypowej kobiety–kierowcy) i reakcji maszyny na wiatr. Nie zajęło to jednak więcej niż kilka minut, więc po krótkim czasie czułam się jak James Bond goniący zbirów po Tamizie. Czas bardzo szybko zleciał (dosłownie), oczywiście w momencie jak już się wkręciłam i wojowałam na środku jeziora. Jeżeli zależy Wam na fajnej pamiątce w postaci zdjęć i filmów, skontaktujcie się z Robertem przed lotem. Doradzi Wam lokalizację, ponoć najlepiej jest w Ślesinie. Ja startowałam z Jeziora Bnińskiego i trzciny popsuły mi trochę pomysł na fotorelację. Pamiętajcie jednak, że najważniejsze jest to, co zostaje Wam w głowie i serduchu!

Całą relację z testowania Flyride możecie zobaczyć w filmie Majki.

Emocje po testowaniu Flyride

Tuż przed startem FlyRide’u otrzymałam SMS, że jutro organizowany jest lot balonem. Przez głowę przeszły mi różne myśli „jesteś niecierpliwa, mogłaś poczekać, poleciałabyś”, ale szybko wyparłam z umysłu. Ktoś może się zapytać „żałujesz? Przecież to mógł być LOT BALONEM” i odpowiedź jest jedna NIE, NIE ŻAŁUJĘ! Sentencja „lepiej żałować, że się coś zrobiło, niż że się nie zrobiło” ma sens. Gdyby nie moja chęć przeżycia przygody połączona z niecierpliwością… nigdy bym się nie dowiedziała, że istnieje coś takiego jak FlyRide. Nie dosyć, że się dowiedziałam że coś takiego istnieje, to miałam sama okazję polatać na skuterze! Czaicie? Latać na skuterze! Odlot! A balon? Balon nadal jest moim marzeniem, nie wyrzuciłam go do kosza, tylko odłożyłam na regale mojej półki marzeń. I czeka na swoją kolej, aż po niego sięgnę we właściwym momencie. Kiedy on nadejdzie? Sama nie wiem, ale jednego jestem pewna — właściwy czas na spełnianie marzeń jest zawsze.

Nie ma znaczenia — ile masz lat, co robisz w życiu, ile masz dzieci, czy kim jesteś. Spełniać marzenia może każdy i zawsze, nie bójmy się tego. Na pewno nauczy Was tego udział w akcji #ChcęToPrzeżyć do którego Was zachęcam. Pamiętajcie, że życie trzeba przeżyć, a nie tylko przetrwać i to najlepiej z uśmiechem od ucha do ucha.

Data publikacji: 2019-09-06

OBSERWUJ NAS
ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA
Korzystaj z promocji i nowości!
Marzyciele! Aby spełnianie marzeń uczynić jeszcze prostszym, używamy plików cookies w celach statystycznych i marketingowych :) Więcej w Polityce Prywatności.